"To twój dzień" - O konieczności przestrzegania rytuałów ślubnych

24 maja 2016, PSYCHOLOGIA & STYL ŻYCIA Katarzyna Myszkorowska

Ślub jest ważnym wydarzeniem w życiu par decydujących się na rozpoczęcie wspólnego życia, stanowi przypieczętowanie ich miłości i deklarację wzajemnych uczuć. Mimo to droga do tego wspaniałego dnia jest usłana kolczastymi różami. Niby jest pięknie i romantycznie, ale ostatecznie okazuje się, że przygotowania sprawiają wiele trudności i wystawiają na próbę nawet najbardziej zgodne pary. Sam ślub również może odbiegać od wymarzonej wizji młodych, a wszystko przez tradycję i naciski ze strony bliskich.



2

Ludzie powtarzają, że to dzień panny młodej, a już na etapie przygotowań okazuje się, że o niczym nie może samodzielnie zdecydować. Najpierw powinna wziąć ze sobą żeńską część rodziny (swojej i narzeczonego) do salonu, żeby wybrać suknię ślubną. Tam każda z kobiet ma swoją wizję idealnej panny młodej i jej wymarzonego stroju. W tym wygląda za grubo, ten krój jest nieodpowiedni, a w koronkach zdecydowanie jej nie do twarzy. Całość kończy się kompromisem zadowalającym osoby dookoła, ale niekoniecznie samą pannę młodą lub postawieniem na swoim, co z kolei powoduje pewien niesmak w towarzyszkach. Kwestia wyboru sali, dekoracji, menu czy tortu wygląda podobnie. Każdy ma jakąś dobrą radę. A kiedy młoda para stwierdza, że czegoś nie chce robić lub planuje rozwiązać daną kwestię w inny sposób, słyszy: "Ale to tradycja! Musicie, bo wszyscy tak robią". I wtedy pojawiają się wątpliwości. Skoro to ma być ich dzień, to dlaczego wciąż stykają się z zakazami i nakazami? Dlaczego muszą postępować tak jak inni i nie mogą zapoczątkować nowej tradycji lub po prostu zrobić coś inaczej?

Warto się tylko zastanowić, czy to naprawdę tradycja, czy wyłącznie presja społeczna. Czy powielamy zachowania i rytuały, bo wierzymy, że tak robili nasi dziadkowie i pradziadkowie? Czy chcemy w ten sposób stać się częścią rodzinnej historii i dać wyraz naszej miłości do bliskich i przywiązaniu do korzeni? A może po prostu nie chcemy czuć się gorsi od przyjaciół, sąsiadów, a nawet innych członków rodziny, którzy organizują wielkie fety?

Presja społeczna związana z organizacją ślubów i wesel od dawna nie ma nic wspólnego z wiarą czy tradycją. Wpadliśmy w pułapkę, w której niektóre rzeczy wypada zrobić, bo tego się od nas oczekuje. Należy więc zaprosić całą rodzinę i wszystkich znajomych, a potem odpowiednio się nimi zająć, zapewniając nie tylko jedzenie, ale i nocleg oraz różnego rodzaju rozrywki czy upominki. Goście również czują się zobowiązani do pewnych zachowań, dlatego wesela zamieniają się w istne rewie mody. Niektóre stroje są tak wyszukane, że mogą przyćmić młodą parę. A gdzieś pomiędzy tym wszystkim najważniejsze osoby na przyjęciu próbują zatańczyć z każdym przynajmniej jeden taniec. Bo tak wypada.

Próba dostosowania się do potrzeb i wymagań społecznych sama w sobie nie jest zła. To naturalne, że chcemy być wartościowymi członkami społeczności, w której żyjemy. Po prostu nie zasłaniajmy się tradycją, kiedy może chodzić o coś innego. Warto też pomyśleć o młodej parze, która waha się pomiędzy spełnieniem własnych pragnień a chęcią zadowolenia rodziny i przyjaciół. Zdarza się, że aby uniknąć kłótni czy napiętej atmosfery realizuje plany bliskich, niszcząc w ten sposób wizję swojego wymarzonego ślubu. Czasami problem wiąże się też z finansową pomocą rodziców, którzy oznajmiają, że pomogą, ale tylko wtedy, gdy młodzi zgodzą się na ich wersję wesela. Co stoi na przeszkodzie, by zaufać intencjom i pragnieniom młodej pary i pozwolić jej na realizację ślubu zgodnie z własnymi upodobaniami? Niech to nie będzie święto ciotek i kuzynek, ale właśnie tych dwojga zakochanych. Pozwólmy im poczuć, że to naprawdę ich dzień, że mogą go zorganizować i przeżyć jak chcą i z kim chcą, bez przymusu, obowiązków czy dostosowywania się do oczekiwań innych. Tym bardziej że obecna sytuacja bardzo często wywołuje frustrację, a nawet niechęć do zawarcia związku małżeńskiego, zacierając pod przykrywką rytuałów ślubnych prawdziwy powód tej uroczystości: chęć rozpoczęcia wspólnego życia przez dwie zakochane w sobie osoby.