Jak rozmawiać z dzieckiem, kiedy ma problem?

KK / 28 marca 2019

Kiedy dziecko zgubi ulubionego misia, pokłóci się z kolegą czy dostanie gorszą ocenę, myślisz sobie, że przecież świat się nie zawalił... Ale dla dziecka jest to prawdziwa katastrofa… Niektórzy rodzice, chcąc wesprzeć dziecko, dają rady, wprawiając  je w jeszcze większe zakłopotanie. Co zatem możemy zrobić, żeby pomóc, a nie zaszkodzić?

Jak rozmawiać z dzieckiem, kiedy ma problem?

Słuchaj bardzo uważnie

Po pierwsze należy stworzyć odpowiednią przestrzeń do rozmowy. Jeśli naprawdę zależy nam na kontakcie z dzieckiem, znajdźmy na to czas, nie rozmawiajmy, wykonując inne czynności. Odkładamy na później mycie naczyń, wieszanie prania, spoglądanie w telewizor... Nasz rozmówca ma być dla nas w tym momencie najważniejszy i tak też musi się czuć, jeśli chcemy zyskać jego zaufanie. Istotne jest również miejsce, jakie wybierzemy do rozmowy. Warto postarać się znaleźć odrobinę przestrzeni w cichym pomieszczeniu, do którego nie będą zaglądali co chwilę inni członkowie rodziny. Jeżeli dziecko ma telefon, można poprosić o odłożenie go na czas rozmowy. Oczywiście rodzic powinien zrobić dokładnie to samo. Pamiętajmy o kontakcie wzrokowym - patrzymy na naszego małego rozmówcę oraz słuchamy z uwagą i zrozumieniem. 

Zaakceptuj uczucia dziecka

Zapewne zdarzyło Ci się powiedzieć do dziecka: "Nie ma powodu, aby się martwić", "Mówisz tak, bo jesteś zmęczony", "Na pewno nic Ci nie jest" i tak dalej... Przykładów można byłoby przytaczać wiele. Tego typu komunikaty zaprzeczają odczuciom dziecka, wprawiają w zakłopotanie i złoszczą. Jeśli słyszy to często, przestaje sobie ufać  i nie potrafi prawidłowo rozróżniać swoich uczuć i ich nazywać. 

Wyobraźmy sobie sytuację, że nasze siedmioletnie dziecko mówi: 

"Już nigdy więcej nie będę nosiła tych butów ortopedycznych. Bolą mnie w nich nogi. Nie obchodzi mnie, co mówi lekarz".

Rodzic, chcąc przekonać dziecko do noszenia butów, odpowiada: 

"Na pewno aż tak bardzo Cię nie bolą nogi. Wydaliśmy na te buty tyle pieniędzy, że będziesz je nosiła, czy Ci się to podoba, czy nie. Zresztą pan doktor zalecił, więc na pewno Ci pomogą".

W momencie, kiedy czujemy się zdenerwowani, poirytowani, czy zranieni, nie potrzebujemy rad, które są formułowane z punktu widzenia innej osoby. W takiej sytuacji czujemy się jeszcze gorzej, ponieważ nasze uczucia zostały zanegowane. Dzieci reagują dokładnie tak samo jak my. 

To, czego oczekuje dziecko w trudnych chwilach, to możliwość powiedzenia o tym, co je boli. Ważne, aby ktoś je uważnie wysłuchał oraz porozmawiał z nim na ten temat. Istotnym elementem w rozmowie z dzieckiem o jego problemie jest akceptacja jego uczuć. Podczas słuchania, możemy wtrącać takie słowa jak: "Och", „mmm”, „rozumiem”. Dzięki temu poziom zdenerwowania, złości czy smutku obniża się.

Nazwij uczucia dziecka

Określenie uczuć dziecka nie jest łatwym zadaniem. Nie martw się jednak, że możesz je źle odczytać. Na pewno od razu zostaniesz poprawiony, jeśli popełnisz błąd. Możemy również zabezpieczyć się słowami: „wydaje mi się”, „widzę” czy „wygląda na to, że”. Poniżej znajdziecie kilka przykładów zdań, przynoszących naszym rozmówcom ulgę oraz dających siłę do przetrwania kryzysu i znalezienia rozwiązania problemu.

„Och, to musiało być przykre.”

„Musiało to być dla Ciebie frustrujące.”

„Widzę, że jesteś wściekły.”

„Wygląda na to, że jesteś rozgoryczony.”

Poza pomocą w tej jednorazowej sytuacji, uczysz dziecko rozróżniać i nazywać uczucia. Jest to niezwykle cenna umiejętność, której nierzadko brakuje również i dorosłym. Postaraj się nie dopytywać, dlaczego dziecko czuje złość, smutek czy zdenerwowanie. Dzieci nie zawsze wiedzą, jak odpowiedzieć na to pytanie. Próba analizowania sytuacji i dostarczenia rozsądnego wyjaśnienia może kosztować zbyt wiele cennej energii, którą lepiej spożytkować na znalezienie rozwiązania. 

Niewłaściwe rady, komentarze, ocenianie i obwinianie

Poniżej przedstawione zostaną zdania, których powinniśmy unikać, kiedy dziecko zwierza się ze swoich problemów wraz z opisem odczuć i przeświadczeń, jakie się wówczas w nim  rodzą. 

„Oddaj mu za to, co Ci zrobił” – jest to rada, która może narazić dziecko na dodatkowe kłopoty. Dziecko nie rozumie, dlaczego nauczyciel zakazuje używania przemocy, a rodzic do tego zachęca. Problem staje się jeszcze większy, ponieważ nie wiadomo, którą opcję wybrać, kogo posłuchać. A co w sytuacji, kiedy dziecko nie jest w stanie oddać koledze? Czuje się podwójnie upokorzone, przed kolegą i rodzicem. 

„Zignoruj to. Nic wielkiego się nie stało” – ponownie mamy do czynienia z radą, która po pierwsze zaprzecza uczuciom dziecka, po drugie – sytuacja może się powtórzyć, a dziecko narażone jest na stanie się ofiarą przemocy psychicznej czy fizycznej. Może również pomyśleć, że jego problemy są mało istotne, gdyż rodzic uważa je za wyolbrzymione. 

„Jak zwykle to samo. Ty nigdy z nikim nie potrafisz się dogadać” – w tym przypadku mamy do czynienia z oceną i obwinianiem dziecka bez próby wysłuchania i zrozumienia, co się tak naprawdę wydarzyło. Nie dość, że dziecko nie zdołało porozumieć się z kolegą, dodatkowo usłyszało, że tak jest zawsze, a więc z rodzicami też. Czy takie dziecko poprosi kolejny raz 

o pomoc?

„Będziesz musiał sobie sam z tym poradzić” – rodzic stara się zmotywować dziecko do rozwiązania problemu, jednak nie wskazuje prawidłowego sposobu radzenia sobie 

z kłopotami. Taka reakcja rodzica może wzbudzić w dziecku agresję, ponieważ może zostać odebrana jako brak jakiegokolwiek wsparcia. 

Zdarza się również, że rodzice nie reagują zupełnie na problemy dziecka, wierząc, że wszystko ułoży się samo. Inni – usiłują wyręczyć dziecko i sami rozwiązują problemy, odbierając mu szansę na poznanie własnych emocji oraz możliwości nauczenia się różnych sposobów radzenia sobie w życiu. 

Rozwiązanie

Większość dzieci samodzielnie znajduje rozwiązanie w trakcie rozmowy, kiedy emocje opadają i zaczynają widzieć problem w jego realnym wymiarze. Zdarza się jednak, że sytuacja je przerasta i nadal nie mają pojęcia, jak sobie z nią poradzić. Unikajmy gotowych rad. Możemy natomiast pomóc dziecku, zadając pytania naprowadzające. 

Pamiętajmy, że rozmowa, w której aktywnie bierzemy udział, jest bardzo cenna sama 

w sobie, nawet jeśli natychmiastowa pomoc czy rozwiązanie problemu nie są możliwe, ponieważ uczy komunikacji oraz wzmacnia relację.